a z Kubryka powędrowaliśmy na Barkę…przyjemnie było dopiero tam :). Co tam katar, przynajmniej coś prostokątnego (czytaj chusteczki) leżało na stole zamiast fajek…(ja swoje od tygodnia, zamknięte i zafoliowane noszę w torebce). Ogólnie było przyjemnie :) :) :)
styczeń 4th, 2008 at 8:46 przed południem
a z Kubryka powędrowaliśmy na Barkę…przyjemnie było dopiero tam :). Co tam katar, przynajmniej coś prostokątnego (czytaj chusteczki) leżało na stole zamiast fajek…(ja swoje od tygodnia, zamknięte i zafoliowane noszę w torebce). Ogólnie było przyjemnie :) :) :)